Zagraniczny portal „Dailymail”, na który powołuje się „autokult”, informuje o nowym trendzie wśród złodziei. Teraz przestępcy skupiają się na jednym elemencie auta – rośnie liczba przypadków kradzieży czujników do adaptacyjnego tempomatu. Urządzenia te, montowane zazwyczaj na osłonie chłodnicy, odpowiadają za monitorowanie sytuacji na drodze przed pojazdem i automatyczne dostosowywanie prędkości do ruchu innych samochodów. W niektórych autach czujnik jest zintegrowany z logo marki, w innych natomiast można go łatwo zdemontować. Złodziejom wystarczy wyrwać lub przeciąć przewody i szybko oddalić się z miejsca zdarzenia, zanim ktoś zauważy kradzież.
Według brytyjskiego serwisu w Londynie odnotowano już kilkadziesiąt przypadków takiej kradzieży. Jest to świetny interes dla złodziei – zdemontowanie aparatu trwa mniej niż minutę, a na sprzedaży można nieźle zarobić. Osoby, które utraciły taki czujnik, również będą musiały sięgnąć po spore pieniądze. W Polsce używany model kosztuje od 2 do 3 tysięcy zł. Nowy to już koszt nawet 5 tysięcy zł.
Kradzieże w Polsce
Sprawa rozniosła się już poza Wielką Brytanię i do pierwszych tego typu przestępstw zaczęło dochodzić także u nas. W styczniu stargardzcy mundurowi złapali złodzieja, który podczas jednej nocy ukradł aż osiem czujników! Szukał ich w zaparkowanych autach. Mężczyzna działał też w Goleniowie i Kamieniu Pomorskim – łącznie w jego ręce wpadły produkty warte nawet 100 tysięcy zł.