Ewa Wachowicz nową prowadzącą w „Halo, tu Polsat”
Ewa Wachowicz ma nową rolę w „Halo, tu Polsat”. Przez ostatni rok widzowie oglądali ją tam w kąciku kulinarnym, zaś teraz to ona prowadzi poranne pasmo w parze z Krzysztofem Ibiszem. W rozmowie z RMF FM nie kryła emocji, podkreślając, jak cieszy się z tej zmiany.
Bardzo często z tej kuchni wychodziłam i siadałam na kanapie, jeżeli jakiś temat mnie pociągnął, to byłam w stanie włączyć się w rozmowę, bo było to dla mnie ciekawsze niż to, co ja tam w tej chwili w kuchni robię. Ja uwielbiam rozmawiać z ludźmi. Mając restaurację w Krakowie, moich gości nie tylko karmię, ale też z nimi rozmawiam. Więc dla mnie to rozmowa z drugim człowiekiem jest ważna, w ogóle drugi człowiek jest dla mnie niesamowicie ważny – mówiła.
Ewa Wachowicz zdradziła, dlaczego śpi w garderobie
W rozmowie z Pomponikiem Wachowicz zdradziła, że przed prowadzeniem programu śpi w dość nietypowym miejscu. „Śpię w studiu. To znaczy w garderobie przy studiu” – powiedziała. Jak wyjaśniła, chodzi o jej komfort psychiczny. Przed programem chce mieć pewność, że będzie na czas w studiu. Jak dodała, w przeszłości już pojawiały się przykre niespodzianki, kiedy to zamówiona taksówka nie przyjechała.
Dla mnie najważniejsze jest to, by z rana skupić się na tym, żeby z dobrą energią budzić całą Polskę, (...) żeby był uśmiech, żeby było poczucie humoru (...). Ja nie mogę mieć sytuacji, że nie przyjedzie po mnie taksówka. (...) Nie mając mieszkania w Warszawie, byłabym zdana na taksówki, a już mi się zdarzyło wielokrotnie, że miałam zamówioną wcześniej taksówkę, a rano po prostu na pięć minut przed przyjazdem jest informacja SMS-em: „Przepraszamy, samochód został odwołany, prosimy o zamówienie taksówki jeszcze raz”. I zamówienie taksówki jeszcze raz, dodzwonienie się, to jest zawsze stres.
„Ja niczego takiego nie chcę mieć rano, dlatego wolę mieszkać w bliskim dystansie od studia, że sobie spacerkiem przejdę. Na dodatek zrobię sobie oddechy na świeżym powietrzu i to jest dla mnie po prostu coś fantastycznego, że jestem blisko. Jakbym zaspała, to zawsze mogę liczyć na moją Kasię, która po prostu przyjedzie i tak będzie (...) [się dobijać - przyp. aut.] do garderoby, aż mnie obudzi” – tłumaczyła.