Modowy blamaż Polaków w Mediolanie. Ekspertka: „Dostaliśmy gotowce z katalogu”

Trwają Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie. Już po ceremonii otwarcia pojawiło się wiele głosów krytyki w stronę polskich sportowców i sportowczyń. Widzowie zauważyli, że wyglądają oni tak samo jak Albańczycy. O co chodzi z aferą ze strojami i dlaczego w tym roku naszych reprezentantów nie ubiera polska marka 4F?
Polscy olimpijczycy wyglądają „jak dresiarze”? Afera ze strojami Adidasa, fot. East News

„Gotowce z katalogu” zamiast narodowej dumy

Trwają Igrzyska Olimpijskie we włoskim Mediolanie. Niestety już ceremonia otwarcia przyniosła pierwsze wątpliwości i krytyczne opinie skierowane – choć niebezpośrednio – w polskich sportowców i sportowczynie. Poszło o stroje, które na tle innych krajów wypadły bardzo blado, neutralnie i po prostu nijako.

Mdłe szaro-białe płaszcze, na których znalazła się jedynie nazwa kraju i logo marki Adidas. Tak zaprezentowali się reprezentanci Polski na Igrzyskach Olimpijskich. To zestaw identyczny jak w przypadku sportowców z Albanii czy Węgier, gdzie dodatkowo w przypadku Albanii mamy ten sam wariant kolorystyczny. W efekcie reprezentanci tych państw na ceremonii otwarcia wyglądali tak samo. Powód jest prosty – był to gotowy projekt marki. Jak tłumaczy Małgorzata Mordarska, stylistka i ekspertka w modowych trendach:

Dostaliśmy to, co akurat mieliśmy pod ręką. Zamiast dedykowanej kolekcji custom, dostaliśmy teamwear, takie gotowce z katalogu.

W tym momencie nasunęło się kolejne pytanie: dlaczego polskich sportowców nie ubiera polski 4F?

„Jak dresiarze spod bloku”. Jak wyglądają inne reprezentacje?

Projektantka Anna Kuczyńska w wypowiedzi dla Onetu użyła mocnych słów:

W tych strojach sportowcy wyglądają jak dresiarze spod bloku. Nikomu nie ujmując, oczywiście, bo dresiarze też mogą być fajni.

Na tle innych krajów wypadliśmy po prostu blado. Rzućmy okiem na poszczególne reprezentacje.

Sportowców ze Stanów Zjednoczonych ubrał Ralph Lauren. Oprócz płaszczy z naszytą flagą mamy eleganckie swetry w jej barwach, a także pasujące kolorystycznie czapki. Warto zwrócić uwagę na identyczny wzór na rękawiczkach – każdy element przemyca symbole narodowe.

Reprezentacja Norwegii w strojach marki Dale of Norway sięga do historii i „oficjalnej dzianiny” zaprojektowanej na IO w Cortinie w 1956 roku. W ten sposób stworzono swetry z wełny norweskiej i wełny merynosów. Wszystko w tradycyjnym, nordyckim wzorze geometrycznym. Powstały dwie wersje kolorystyczne: czerwieni i granacie, co jest oczywistym nawiązaniem do flagi Norwegii.

Francuzów ubrała marka Le Coq Sportif, która zaprojektowała stroje zgodnie ze swoją trójkolorową flagą, jednak w bardziej stonowanej i eksperymentalnej formie. Kolekcja nawiązuje do stylu lat siedemdziesiątych: mamy bluzy z szerokimi kołnierzami, spodnie z prostymi nogawkami. Charakterystyczną barwę udało się uzyskać dzięki technice natryskowej na gniecionej tkaninie:

Absolutny zachwyt wywołały stroje ceremonialne sportowców z Mongolii. Kreacje uszyła marka Goyol Cashmere, która oparła się na tradycyjnych deli, czyli długich szatach przewiązywanych pasami, nawiązującymi do dziedzictwa ludów koczowniczych. To materiałowy majstersztyk – mamy tutaj wysokiej jakości kaszmir wykończony jedwabiem. Nic dziwnego, że to właśnie reprezentanci Mongolii są najczęściej komentowani pod kątem wyglądu na tegorocznych Igrzyskach.

Czytaj także: Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026. Medale droższe niż kiedykolwiek! Ile kosztują?

Dlaczego Adidas zamiast 4F? Kulisy decyzji PKOl

Nie jest tajemnicą, że w porównaniu do reprezentantów innych krajów wypadamy nieco blado. Nasze stroje w żaden sposób nie nawiązują do kultury, dziedzictwa narodowego czy tradycji. Dlaczego naszych sportowców nie ubiera polska marka 4F, która – co ciekawe – w tym roku szyła stroje sześciu reprezentacji, w tym dla Słowaków i Chorwatów, przemycając w nich ich symbole narodowe?

Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie to już drugie, na których polscy sportowcy nie występują w ubraniach marki 4F. Polski gigant został odsunięty po igrzyskach w Paryżu, a decyzja Polskiego Komitetu Olimpijskiego zapadła w 2023 roku. „Za” zagłosowało osiemnastu członków prezydium, tylko jedna osoba była przeciw. W „Faktach po Faktach” prezes PKOI wyjaśnił, że po wygaśnięciu umowy z 4F, „dużo lepszą” złożył Adidas. „Lepszość” polegała oczywiście na kwestiach finansowych:

Była na tyle dobra, że nie dość, iż dostajemy stroje od Adidasa dla naszych sportowców za darmo, to firma Adidas płaci nam środki finansowe.

Znane porzekadło sprawdza się i tutaj – jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

4F żałuje, że nie ubiera Polaków

Kilka lat temu Igor Klaja, właściciel 4F, w rozmowie z money.pl powiedział wprost – chciałby, żeby jego marka nadal ubierała polskich olimpijczyków:

Ja może mam tylko żal, że nie ubieramy tych sportowców, bo to jest dla mnie pewien element dumy narodowej.

Jednocześnie wyraził wdzięczność, że prywatnie ci sami sportowcy rzeczywiście sięgają po ubrania marki 4F. Wyraził chęć kolejnych rozmów z Polskim Komitetem Olimpijskim, jeśli tylko pojawi się zaproszenie do kolejnej umowy.

Jak widzimy na przykładach innych państw – olimpijczycy chętnie korzystają z usług rodzimych marek i projektantów. Tymczasem Polacy występują na międzynarodowych zawodach w katalogowych ubraniach zagranicznego giganta, ponieważ „jest za darmo”.

Czytaj także: Afera z kadrą na Igrzyska Olimpijskie. Powołania, rezygnacja i pokrzywdzone narciarki

Czytaj dalej: